OPPA 2009 ? prawdziwy talent komercji się nie chwyta
prawdziwy_talent_komercji
?To niezwykle budujące, że w dzisiejszym świecie tandety, plastiku i komercji, niemal wszystkie sale koncertowe podczas OPPA były wypełnione po brzegi? ? podsumował 27. Międzynarodowy Festiwal Bardów organizator Piotr Bakal

Bard i OPPA ? duet doskonały
Bard to wszechstronnie uzdolniony artysta. Człowiek-orkiestra, czyli ?trzy w jednym?: poeta, bo sam pisze teksty-wiersze, które później śpiewa, zatem i pieśniarz, no i oczywiście kompozytor, bo tworzy muzykę. Świat umie docenić takich niezależnych artystów, jak Bob Dylan czy Leonard Cohen. Polska chyba nie do końca. W naszym kraju bard to nadal outsider. Niedoceniony, samotny wilk, przemierzający lokalne knajpy z gitarą u boku i wyśpiewujący niewygodne prawdy o życiu, społeczeństwie, niekiedy polityce. Ujawniając tajemnice swej osobowości, często obnaża skrywane przez nas sekrety, a tego przecież nie lubimy. Mało kto przyzna ?Na pewno miło spędzimy razem czas, My to znaczy wino, lustro i ja?. Inna sprawa, że oferowana przez tego typu artystów sztuka stoi na wysokim poziomie literackim, a co za tym idzie, chcąc nie chcąc, dociera jedynie do części publiczności. Sztukę przez duże ?S? trzeba promować, by nie wyginęła całkowicie jak dinozaury. Z sukcesem dokonuje tego Stowarzyszenie Literacko Muzyczne ?Ballada?, organizując Międzynarodowy Festiwal Bardów OPPA.

Wiele dowodów wskazuje, że siódemka to szczęśliwa cyfra dla bardów, nie tylko w tym roku. Festiwal odbył się w Warszawie, w dniach 21-27 listopada 2009 r., już po raz 27. Narodziny festiwalu miały miejsce w 1978 r. w studenckim klubie ?Hybrydy?, gdzie przez czternaście lat odbywały się wszystkie koncerty. Od 1997 r., kiedy dyrektorem festiwalu został jego pomysłodawca śpiewający poeta Piotr Bakal, OPPA objął swym zasięgiem różne punkty Warszawy ? domy kultury, kluby, sale teatralne i koncertowe.

W różnorodnych ośrodkach goszczących festiwal przekaz artystyczny odbywał się na różne sposoby.

Wyśpiewać własną płytę
Istotną część festiwalu stanowi konkurs. Gra toczy się o Laur ? Grand Prix im. Jonasza Kofty. Stawką jednak może okazać się tak zwane ?być albo nie być?, bowiem zwycięzca otrzymuje dofinansowanie do nagrań studyjnych, obecnie w wysokości 4 tysięcy złotych brutto, i wytłoczenie 1200 egzemplarzy płyty. Wydanie własnego krążka to wcale nie łatwa sprawa. Warto więc stanąć w szranki o swoją artystyczną przyszłość. Aktualnie, los w postaci jury, uśmiechnął się do Kamila Wasickiego. Poczekamy na płytę i sprawdzimy, czy słusznie.

Młodzi zdolni
?Lecz dziś nie jestem sam, śpiewam i gram, piję do dna? wyznaje w utworze ?po tobie? bard młodego pokolenia Sergiusz Stańczuk. Organizatorzy tę zapowiedź potraktowali serio i pozwolili artyście zaprezentować swój recital w piwnicznym barze ?praCoVnia art club?. Wśród oparów papierosowego dymu, widzowie przy małym/dużym jasnym/ciemnym browarku, czy też innych napojach mogli wczuć się w prawdy przekazywane także przez innego poetę-śpiewaka Apolinarego Poleka.

Natomiast ich ?nieco starszych kolegów?: Adama Andryszczyka i Pawła Szymańskiego, następnego dnia, zaproszono do Domu Kultury Świt. Okraszali swe piosenki krótkimi opowieściami, wzmacniając tym samym empatię widowni.

Żadnych granic
W tym roku, organizatorzy postanowili udowodnić, że nie taka straszna Praga (warszawska) jak ją malują i zaaranżowali międzynarodowy koncert ?Bardowie bez granic? w Centrum Promocji Kultury Praga Południe. W nostalgiczne nurty wprowadziła nas laureatka Grand Prix OPPA 2006 r. ? Białorusinka Tatiana Bielanohaja. W lirycznych pieśniach, przy akompaniamencie gitary, którą opanowała do perfekcji, melodyjnym, zmysłowym głosem opowiadała nam o poszukiwaniu szczęścia, o samotności i nieprzyjaznym świecie. Sentymentalny nastrój przegonił Holender Johan Meijer, przenosząc widzów w szantowe klimaty.

Nasza zachodnia sąsiadka ? bardessa Dota Kehr, z wdziękiem obaliła zakodowany w nas stereotyp, że twardy, kanciasty język niemiecki nie nadaje się do śpiewania. Dotychczas kojarzył się z zespołem Rammstein i wywoływał gęsią skórkę, bynajmniej nie z euforii i podniecenia, ale raczej przerażenia. Tymczasem Niemka, niczym Norah Jones, zauroczyła widownię melodyjnymi pieśniami, interesującą barwą głosu, nadającą germańskiej mowie romantyczną i przyjemną dla ucha nutę.

Na deser podarowano polskiego barda-legendę ? Andrzeja Garczarka.

Opoka piosenki autorskiej
Pierwszą część finałowej gali OPPA zdominowały ?Mewy?. Dobór utworu nie stanowił przypadku. Nie chodziło jednak o goszczącego na festiwalu twórcę wspomnianego utworu Johana Meijer.  Koncert dedykowano bowiem genialnemu odtwórcy tej pieśni, wybitnemu, przedwcześnie zmarłemu bardowi ? Tomkowi Opoce, by uczcić 25. rocznicę jego śmierci. Koncert, zorganizowany w gmachu Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego, zgromadził tłumy wielbicieli piosenki autorskiej. Nic dziwnego, bowiem wśród wykonawców pieśni - wierszy Opoki był sam Ojciec festiwalu ? wybitny artysta Piotr Bakal.

Uwagę widowni przykuł także męski sekstet ?Banana boat?. Bynajmniej nie samą nazwą, choć chłopaki, z przymrużeniem oka, do słodkiego owocu nawiązali poprzez fikuśne koszulki. Ich niezwykle udany występ a cappella, daje gwarancję, że jeszcze o nich usłyszymy.

W drugiej, konkursowej części zatytułowanej ?Premiery i interpretacje?, otrzymaliśmy istny majstersztyk. Wybitni bardowie, w tym między innymi Piotr Bakal, Jakub Sienkiewicz, Tomasz Olszewski wykonywali utwory innych wybitnych bardów ? Dylana, Cohena, Okudżawy, Wysockiego etc. Bez obaw, to nie impreza przeznaczona wyłącznie dla poliglotów. Organizatorzy doskonale zdają sobie sprawę, że w naszym pięknym kraju prym wiedzie, zapożyczona od Mikołaja Reja, maksyma, iż Polacy nie gęsi i swój język mają. Wobec czego artyści śpiewali przetłumaczone na polski pieśni. Zawsze znajdzie się jakiś buntownik z lub bez powodu. Gest Kozakiewicza gwiazdom światowego formatu pokazał Krzysztof Nurkiewicz, który nie śpiewa utworów obcego twórcy, bo uważa, że ?nie należy interpretować tekstów innych osób?. Cóż, wyjątek nie stanowił tu reguły. Każdy z wykonawców, oprócz interpretacji, zaprezentował własną, premierową, specjalnie na tę okazję napisaną piosenkę. Konkurs odbywał się na zasadzie plebiscytu publiczności. Najwięcej głosów otrzymał Krzysztof Jurkiewicz, któremu towarzyszył zespół Słodki Całus od Buby. Drugie miejsce zajęła Basia Stępniak-Wilk, zapewne widzom przypadły do gustu zabawne teksty o rewolucji w sypialni małżeńskiej po przyjściu na świat dziecka. Podczas koncertu solistom akompaniował zespół muzyczny pod kierownictwem Stanisława Szczycińskiego.

Osiem (zgodnie z naszymi wcześniejszymi wyliczeniami powinno być siedem) dni upłynęło pod znakiem wybitnej poezji, doskonałej muzyki, refleksji, ale również i poczucia humoru (bo miejsce dla kabaretu także się znalazło). Przybliżyłyśmy tylko niektóre etapy festiwalu, co nie oznacza, że pozostałe odbiegały poziomem, absolutnie nie.

Znani i uznani, mniej znani oraz początkujący artyści, podzielili się z nami swoją wrażliwością, talentem, chciałoby się powiedzieć ? duszą. W zamian właściwie nie oczekując niczego, bo większość koncertów odbywała się za darmo albo za naprawdę niewielkie pieniądze. Jaką zatem bardowie otrzymują nagrodę za cały swój wkład w kulturę? Mianowicie taki, że muszą podejmować się innych, niezwiązanych z piosenką autorską, zajęć by zarobić na chleb. A tymczasem tryumfy święcą celebryci, którzy na koncertach korzystają z playbacku, bo śpiewając na żywo przebiją samego boskiego Enrique Iglesiasa w pamiętnym występie w Polsce.

Wspierajmy prawdziwe talenty i nie pozwólmy, by takie perełki znikły z naszej sceny muzycznej.

Jowita Kubiak & Iwona Bujak
( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. ) ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. )

Fot. Jerzy Dziedziczak ISAK.PL
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
+/-
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.